Wczoraj, czyli 1 marca 2010 w Katowickim "Spodku odbył się koncert Jeana Michela Jarre'a. Wielbiciele na pewno wiedzieli czego można się spodziewać, więc chyba nikt nie wyszedł zawiedziony. Mistrz kazał na siebie trochę poczekać, ale i tak gdy już zszedł pomiędzy widownią z samej góry Spodka został entuzjastycznie przywitany.
Jean Michel zgodnie z przewidywaniami zagrał swoje największe utwory w tym kilka z nich w nowych aranżacjach. Napisałem nowych, ale tak naprawdę każdy koncert Jarre'a jest nieco inny, wiadomo mistrz bawi się swoimi instrumentami i za każdym razem dodaje coś nowego. Oprócz muzyki oczywiście nie zabrakło efektów specjalnych, różnorakich laserów, świateł i grafik wyświetlanych na ogromnym panoramicznym ekranie.

Pomimo przewidywalności tego, co będzie na koncercie, to jednak był on w sumie pięknym przeżyciem.

Przecież chodzi o to, by na żywo zobaczyć mistrza i na żywo posłuchać jego twórczości nie obrobionej w studiu montażowym.

W powodzi dźwięków, obrazów i świateł na prawdę można było zatopić się bez reszty.

Hala spodka wypełniona była fanami do ostatniego dostępnego miejsca.

Muzykę można było nie tylko usłyszeć, ale i zobaczyć.

Jean Michel chciał nas zabrać do świata wyobraźni i tak właśnie było.

Muzyka i obraz dla ducha. Rosnące z zawrotną prędkością liczby na ekranie "dawały do myślenia".

Warto było. Jean Michel młody już nie jest, nie wiadomo kiedy i czy? będzie następna okazja.
Więcej: JMJ Jedyny koncert w Polsce