Książka która zdobyła najważniejsze nagrody w literaturze fantastycznej: Nebulę w 1977 r. oraz Hugo, Locusa i nagrodę Campbella w 1978.

To intrygująca powieść o spotkaniu z obcą, wysoko rozwiniętą cywilizacją Heechów. Intrygującą, bo samych przedstawicieli obcej cywilizacji nie widzimy, spotykamy tylko ich ślady w postaci asteroidy-bazy wypełnionej statkami kosmicznymi zaprogramowanymi na automatyczny lot do... no właśnie dokąd? To, jaki jest program lotu z narażeniem życia odkrywają śmiałkowie, którzy odważą się polecieć takim statkiem, ryzyko jest ogromne, ale nagroda może być równie wielka w postaci artefaktów technicznych, całkiem nowych technologii niezwykle cennych na podupadającej ziemi. Statki lecą z prędkością nadświetlną, jedne lądują na opuszczonych planetach inne w bazach podobnych do tej odkrytej przez ludzi a inne nie wiadomo gdzie, po prostu nie wracają. Ryzyko jednak nie zraża ludzi, którzy podobnie jak w przeszłości, podczas tak zwanej gorączki złota, gotowi byli na wszystko by zdobyć upragniony skarb, tak i teraz nie przejmują się niebezpieczeństwami. Niektórzy wracają jako bohaterowie z przedziwnymi skarbami które przybliżają nam wizerunek obcej cywilizacji. Książka, porcjując informacje nie tylko wzbudza naszą ciekawość dotyczącą innej, obcej i dawno zaginionej rasy, ale bardzo ciekawie opisuje stosunki międzyludzkie śmiałków, najczęściej desperatów, spędzających czas dzielący ich od wyprawy razem, na nie do końca zbadanej asteroidzie obcych. Tak, przy okazji dowiadujemy się sporo o ziemi naszej przyszłości, nie jest to świetlana wizja i kto wie czy taka właśnie opcja nie jest mocno prawdopodobna. Nie będę zdradzał szczegółów, ale jeśli ktoś lubi czasem wyobrazić sobie jak mógłby wyglądać nasz pierwszy kontakt z inną cywilizacją, to tak książka dostarczy odpowiednich bodźców naszej fantazji, w dodatku takich, które nie będą zadawały gwałtu zdrowemu rozsądkowi. Polecam szczerze tą książkę, jak i dalsze części, które zaspokoją stopniowo waszą ciekawość.